Pamięć jest zawodna, dlatego postanowiłam zapisywać swoje wrażenia po przeczytaniu książek.
czwartek, 23 kwietnia 2015
Głosowanie...
... na okładkę do czwartej książki z cyklu opowiadającym o przygodach detektywa Jacka Przypadka w trakcie. Wszystkie propozycje oraz zasady głosowania można poznać klikając tu: KLIK
A oto moje typy:
Projekt numer 1, któremu daję 3 punkty.
oraz projekt numer 4, któremu daję 1 punkt.
Swoją drogą już się nie mogę doczekać kolejnych przygód długodystansowca teoretyka oraz błyskotliwego detektywa w jednym. Zachęcam do głosowania! Od nas, przyszłych czytelników zależy, w jakiej formie owe przygody dostaniemy.
środa, 4 marca 2015
Konkurs u Pana Przypadka
Pan Przypadek bawił nas już trzema częściami swoich przygód, których, jak zapowiedział jego autor będzie znacznie, znacznie więcej. Dla miłośników przygód tego sympatycznego detektywa amatora mam dobrą wiadomość. Niebawem wydana zostanie kolejna książeczka, bowiem na swoim blogu Pan Przypadek ogłosił konkurs na jej okładkę. Wszystkich zainteresowanych konkursem odsyłam tu: Blog Pana Przypadka, a od siebie mogę dodać tylko, że naprawdę warto się postarać i spróbować swoich sił. Nagroda jest całkiem przyzwoita, współpraca z autorem bardzo miła i sympatyczna a satysfakcja z opublikowania swojego "dzieła" bezcenna.
środa, 25 lutego 2015
"Rodowód łaski. Rachab"
Jest kilka profesji wymienionych w Biblii, którymi powszechnie gardzono a ludzi parających się nimi uznawano za gorszych i niewartych szacunku. Nikt nie chciał mieć wśród przyjaciół np. celnika, a do kontaktów z nierządnicami nie powinien był się przyznawać ktoś, kto chciał uchodzić za porządnego i żyjącego zgodnie z nakazami wiary. Jednak i wśród tych wyrzutków społecznych były jednostki, które odegrały niemałą rolę w historii Jezusa Chrystusa. Jedną z osób wymienionych w rodowodzie Jezusa jest Rachab. To jej życiu postanowiła przyjrzeć się Francine Rivers pisząc kolejną książkę z cyklu „Rodowód Łaski”.
Rachab nie pochodziła z ludu Izraela, skąd więc jej obecność w wyżej wymienionym rodowodzie? To jedna z ciekawszych opowieści biblijnych.
Sporo osób pewnie zna historię plag egipskich i ucieczki Izraelitów przez Morze Czerwone do Ziemi Obiecanej oraz ich czterdziestoletniej tułaczki po pustyni, która karmiła lud wybrany manną z nieba. Po tym trudnym okresie dorosło nowe pokolenie Hebrajczyków urodzonych na pustyni. Pod wodzą Jozuego ruszyli oni do Kaananu, zmiatając z powierzchni ziemi miasta, które stanęły im na drodze i rozbijając w pył wrogie armie. Budząca trwogę sława znacznie wyprzedzała pochód wojsk hebrajskich. Kiedy więc pojawiły się pod Jerychem na mieszkańców padł blady strach.
Jerycho było otoczoną wysokimi murami fortecą, broniąca dojścia do Kaananu – ziemi, którą Bóg obiecał Hebrajczykom. To ostatni bastion, który mieli pokonać, by żyć w spokoju w kraju mlekiem i miodem płynącym. Mury Jerycha wydawały się niezdobyte. W nich pokładali wiarę i ufność mieszkańcy miasta. Również podwojone straże i żołnierze na basztach mieli zapewnić bezpieczeństwo królowi i jego poddanym. Jerycho miało jednak jeden słaby punkt. Rachab.
Rachab była nierządnicą i choć o Bogu Izraelczyków usłyszała niedawno, to ten Bóg miał dla niej już gotowy plan i dlatego ją właśnie wybrał z całej społeczności miasta. Francine Rivers nazywa Rachab kobietą wiary, bo pomimo drwin, niechęci, niezrozumienia i niecierpliwości innych wciąż trwała w przekonaniu, że Bóg ją ocali. Modliła się o to co dzień we łzach i czekała na miłosierdzie boże. Jej wiara, którą udowodniła uczynkami, była tak silna, że przekonała całą jej rodzinę.
„Rodowód łaski. Rachab”to książka, którą trzeba czytać w skupieniu, żeby w pełni docenić przesłanie autorki, a jest ono ponadczasowe i uniwersalne. Ludzie gromadzą wokół siebie rzeczy, budują mury pokładając w nich wiarę, że będą doskonała ochroną. Nie zdają sobie sprawy z tego, jak łatwo te mury skruszyć. Autorka przekonuje też, że czekanie często wydaje się trudniejsze niż działanie, jednak czasem warto poczekać na odpowiednią chwilę, poddać przemyśleniom lub modlitwie. Jak ważna jest cierpliwość dowodzi na każdym kroku historia Rachab.
Styl książki, jak i poprzednich z tego cyklu jest mało skomplikowany. W opisach dużo jest zdań krótkich i prostych. Dzięki temu książkę czyta się szybko i łatwo. Mimo pewnej patetyczności historia podana jest w przystępny sposób a emocje i przemyślenia opisane bardzo wiarygodnie. W opowieść wpleciono sporo obrzędów i zwyczajów religijnych, które są prosto i ciekawie wyjaśnione. Na końcu książki znajduje się studium biblijne, które zawiera cytaty z Biblii nie tylko opisujące podbój Jerycha, ale i inne odnoszące się do postępowania i wyjaśniające wybory i wiarę bohaterki książki.
„Rodowód Łaski. Rachab” polecam wszystkim lubiącym historie biblijne, historię starożytnego wschodu jak również tym, którzy lubią przejmujące opowieści z nutką romantyczną, bo i taki wątek przewija się w tej książce.
"Rodowód łaski. Rachab" Francine Rivers - za książkę serdecznie dziękuję portalowi nakanapie.pl
piątek, 23 stycznia 2015
"RODOWÓD ŁASKI. RUT"
"Rodowód Łaski. Rut" - Francine Rivers
Moab to starożytna kraina leżąca na wschodnim brzegu Morza Martwego. Moabici mimo, iż wywodzili się od Lota, wierzącego w Boga, byli politeistami. Ich głównym bóstwem był Kemosz. Tytułowa bohaterka książki, Rut, pochodzi właśnie z Moabu. Dlaczego znalazła się w Piśmie Świętym? Jak ważna była jej historia, że poświęcono jej całą Księgę w Starym Testamencie? Okazuje się, że Rut była kobietą, która odegrała niezwykłą rolę w dziejach ludzkości. Jej imię odnajdziemy w rodowodzie Jezusa Chrystusa. A jak do tego doszło?
Księga Rut zaczyna się słowami: W czasach gdy rządzili sędziowie, nastał głód w kraju.
Od zawsze ludzie przenosili się z miejsca na miejsce w poszukiwaniu lepszych pastwisk, ziem i pracy. Tak było też z Elimelekiem z Betlejemu judzkiego. Trudne czasy zmusiły go do wędrówki i wydawało się, że swoje miejsce na ziemi znalazł właśnie w krainie Moab. Zamieszkał tam z żoną i dwoma synami. Niestety szczęście nie sprzyjało naszemu podróżnikowi, gdyż zmarł zanim pożenili się jego synowie. Oni również nie żyli długo. Wkrótce żona Elimeleka, Noemi, została w Moabie sama nie licząc synowych: Orpy i Rut. Noemi nie czuła się tam szczęśliwa, więc postanowiła wrócić do rodzinnych stron. Razem z nią do Betlejemu wyruszyła Rut. I tak zaczyna się historia tej kobiety.
Czytając Pismo Święte tak naprawdę nie wiemy dlaczego Rut porzuciła dostatni rodzinny kraj, rodziców, krewnych a także wiarę w Kemosza i wyruszyła w nieznane strony razem z teściową. Tę lukę uzupełniła Francine Rivers w swojej trzeciej książce z cyklu „Rodowód Łaski” opisując historię Rut. Autorka dała tej bohaterce uczucia, emocje i wyraziste cechy charakteru, które sprawiają, że staje się bardzo ludzka i bliska czytelnikowi ze swoimi wątpliwościami, rozterkami, łagodnością ale i stanowczością.
Rut straciła męża, kiedy była młoda i piękna. Mogła jeszcze liczyć na to, że szybko znajdzie męża wśród swoich rodaków. Jednak z wielką ufnością zawierzyła Noemi, kiedy ta twierdziła, że Bóg się o nie zatroszczy. Mimo wszystkich trudnych momentów w ich życiu obie trwały w swej wierze i miały przeczucie, że Bóg ma dla nich swój plan. Wiara Rut opierała się na ufności i okazywaniu posłuszeństwa Bogu, przyjmowaniu jego woli i świadomość tego, że we wszystkim co się dzieje jest jakiś cel. Nawet jeśli tego nie zupełnie nie rozumiała.
„Rodowód łaski: Rut” to książka nasycona emocjami. Przede wszystkim opowiada o miłości, ale również o posłuszeństwie, akceptacji, zaufaniu i podążaniu trudną ścieżką wiary. Autorka miała na celu zachęcenie czytelnika do zapoznania się oryginalną historią Rut zapisaną w Piśmie Świętym i muszę powiedzieć, że w moim przypadku odniosła sukces, bowiem po przeczytaniu książki czym prędzej sprawdziłam zgodność tej historii w oryginalnym źródle. Przyznaję, że „Księga Rut”, mimo iż nieporównywalnie krótsza, jest dużo trudniejsza do przyswojenia niż historia stworzona przez Francine Rivers. Bohaterka wykreowana przez nią bardziej zapada w pamięć i wywołuje więcej emocji niż ta opisana w Biblii. To duże ułatwienie dla tych, którzy chcieliby poznać biblijne historie, ale trudno jest przez nie przebrnąć z powodu archaiczności języka, którym pisane jest Pismo Święte.
Na końcu książki znajduje się krótkie studium biblijne, które ma za zadanie pomóc czytelnikowi między innymi w zrozumieniu postępowania Rut a także szukania swojej drogi w słowie bożym. Jest również wypisany rodowód Jezusa Chrystusa, w którym odnajdziemy Rut i inne kobiety opisane w sadze „Rodowód łaski”. Dodam, że każda z tych książek, jest zupełnie odrębną historią i czytanie ich w różnej kolejności nie będzie miało negatywnego wpływu na ich odbiór.
Polecam tę książkę wszystkim, którzy interesują się Biblią i historią, a także tym, którzy szukają lekkiej i przyjemnej lektury o kobiecie, która będąc na krawędzi dzięki swojej wierze i ufności znalazła w życiu spokój i stabilizację.
Za książkę dziękuję portalowi nakanapie.pl i Wydawnictwu Aetos
środa, 21 stycznia 2015
"ZAKAZANA KRÓLOWA"
"Zakazana królowa" Anne O'Brien
Zainspirowana Philippą Gregory sięgnęłam po tę książkę, gdyż gabaryty i grafika na okładce od razu skojarzyły mi się z tą autorką. W następnej sekundzie spostrzegłam swoją pomyłkę, ale też coś jeszcze. Pieczątkę z napisem: Lepsza niż Philippa Gregory. To jest coś, czego bardzo nie lubię a mianowicie nastawianie klienta na obrazy i emocje, których doznał czytając, w tym przypadku książki pani Gregory. Naprawdę tego rodzaju reklama jest w stanie spowodować, że odłożę taką książkę z powrotem na półkę sklepową. W tym przypadku na korzyść książki przemówiło to, że opisywała niezwykłe początki dynastii Tudorów, które mnie bardzo zainteresowały oraz spora obniżka w Empiku, więc w efekcie „Zakazana królowa” powędrowała ze mną do domu.
Anne O’Brien jest historykiem i autorką wielu powieści historycznych, której największą pasją jest właśnie epoka Tudorów, dlatego trochę zbił mnie z tropu dopisek wydawnictwa na początku książki oznajmiający, że: „ Wszystkie postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych lub umarłych – jest całkowicie przypadkowe…”
To w końcu o tych Tudorach, o których myślałam, czy zupełnie co innego? Zaczęłam czytać i odetchnęłam z ulgą, gdyż zarówno główna bohaterka, Katarzyna de Valois, jak i jej małżonek Henryk V to postacie historyczne. Ich małżeństwo zostaje zawarte z powodów czysto politycznych. Razem z Katarzyną bowiem Henryk, król Anglii, dostaje również koronę francuską, którą do tej pory usiłował zdobyć na polu bitwy. Ojciec Katarzyny jest obłąkany, więc faktycznie nie sprawuje władzy królewskiej. Jest jeszcze brat Katarzyny, który nie akceptuje rokowań z Henrykiem, więc ten de facto dalej nie może złożyć broni.
Katarzyna początkowo jest przedstawiona jako osoba bojaźliwa, wrażliwa i słabego ducha. Wpływ na to miało dzieciństwo przy boku chorego ojca, który często nie poznawał własnych dzieci i którego one bały się śmiertelnie. Matka księżniczki żyła w innym zamku i bardziej interesowały ją bale, zabawy i przystojni mężczyźni, niż własne córki, o których przypomniała sobie dopiero wtedy, gdy polityka państwa zmusiła ją do wydania ich za mąż.
Katarzyna rozpaczliwie pragnie bliskości i miłości. Wbrew ostrzeżeniom siostry zakochuje się w Henryku. Jej celem staje się szczęście męża. Nie zastanawia się czy taki układ ma szanse na powodzenie. Żyje chcąc udowodnić Henrykowi, że jest jego warta, mimo, że sama wciąż w to wątpi. Powoli, z biegiem przytłaczających ją wydarzeń Katarzyna zmienia się z osoby uległej w lwicę walczącą o dobro swoje i swoich bliskich.
Książkę mimo sporej objętości czyta się szybko i lekko. Czasami denerwują literówki, ale mimo to polecam jako książkę relaksującą i odprężającą ze sporą dawką romansu. Różnica między książkami Philippy Gregory a „Zakazaną królową” jest taka, że tu mamy romans z wątkiem historycznym a w książkach Gregory jest dużo więcej polityki i historii, okraszonej romansami. Może różnica niewielka ale jednak jest.
poniedziałek, 15 grudnia 2014
wtorek, 4 listopada 2014
Mała przerwa
Kochani! Piszę do wszystkich, obserwujących i zaglądających na mojego bloga w nadziei na nowe recenzje. Nie sądziłam, że przerwa w moim pisaniu będzie tak długa. Piszę to z ciężkim sercem, ale nie wiem, kiedy będę mogła wrócić na stałe i dalej systematycznie umieszczać tu notki o książkach. Oby jak najszybciej :)
Z racji tego, że rozpoczęłam własną działalność mam o wiele mniej czasu na czytanie, a już na napisanie recenzji po prostu go nie starcza. Mam nadzieję, że kiedy już ustabilizuje mi się sytuacja wrócę do pisania recenzji, bo to jest coś, co naprawdę lubię. Na pewno nie zrezygnuję z czytania i zaglądania na Wasze blogi, bo wiele naprawdę dobrych książek kupiłam właśnie po przeczytaniu opinii blogerów. Na razie zapraszam na mojego drugiego bloga, poświęconego bardziej mojej pracy zarobkowej Wrota Fantazji i na Facebooka. Może komuś z Was spodoba się to, co robię :)
Pozdrawiam serdecznie i obiecuję: I'LL BE BACK!
Subskrybuj:
Posty (Atom)











