poniedziałek, 22 sierpnia 2011

LUSTRO CZASU




Zagadki przeszłości.
Każdy z nas w swoim życiu staje przed trudnymi wyborami a potem ponosi konsekwencje swoich decyzji. W książce „Lustro czasu” autorka poddaje analizie wybór rodziny Sulimów. Trudny wybór, ciężka decyzja, ale czy słuszna? Wydaje się, że tak. Przez dwadzieścia osiem lat prawda zostaje uśpiona, aby nagle i niespodziewanie dla wszystkich wypłynąć na światło dzienne. Ta prawda wywraca do góry nogami poukładane życie introwertycznej Darii Sulimy, a ona i tak czuje, że to jeszcze nie wszystko. Nowo poznana prawda wywołuje efekt domina – jeden ujawniony fakt pociąga za sobą drugi. Tajemnice przeszłości wciąż czekają aby je wydobyć. W chaosie myśli i uczuć dla Darii staje się jasne, że aby zacząć żyć od nowa musi rozliczyć się z przeszłością. Dziewczyna, choć jest pesymistką i samotniczką, ma silną osobowość i śmiało patrzy w oczy nieodgadnionego jutra. Zaczyna swoje prywatne śledztwo, w którym pomaga jej przyjaciel, Adam.
W tej książce każdy ma swoją prawdę, ale czy Darii uda się odnaleźć swoją? Żeby się o tym przekonać trzeba udać się z autorką w podróż do wspomnień i dramatycznych wydarzeń z przeszłości, które ukształtowały życie Darii.

„Lustro czasu” to książka refleksyjna i zastanawiająca. Trzeba ją kontemplować i smakować niespiesznie, aby dokładnie odczytać przesłania autorki. Między innymi to, że warto grać w życiu w otwarte karty. Anna Piega nie obawia się również poruszyć trudnego tematu, jakim jest ciężka choroba i bezsilność wobec niej, kiedy najtrudniejszym i jedynym wyjściem jest czekanie.
Każdy z nas słyszał o białaczce i każdy chyba zdaje sobie sprawę z tego, że istnieją fundacje czekające na dawców szpiku. Większość z nas, jak Daria traktuje to z lekkim pobłażaniem. Przecież nas to nie dotyczy, nie mamy na to czasu, może kiedyś. Raczej przechodzimy obok tego tematu. Do momentu, kiedy życie nie postawi nas twarzą w twarz z chorobą, tak jak głównej bohaterki „Lustra czasu”. Jest to dla niej kolejny krok w dorosłość, kiedy trzeba zacząć troszczyć się o kogoś bliskiego, a nie tylko o siebie. Jest to krok trudny i okupiony cierpieniem. Piega ustami dziadka Teodora radzi by w życiu spodziewać się najlepszego, ale też być przygotowanym na najgorsze. Czy Daria jest na to przygotowana? Chyba tak, bo gdy przychodzi to złe, dziewczyna mimo irracjonalnego lęku potrafi nazwać je po imieniu i oswoić słowami by je pokonać.
Anna Piega pochodzi z południa Polski i ze znawstwem prowadzi nas uliczkami starego Krakowa. Cieszę się, że udało mi się być kiedyś w tym pięknym mieście i oczyma wyobraźni mogłam powrócić w te niezapomniane miejsca przy lekturze jej książki.
„Lustro czasu” polecam dla wszystkich, którzy cenią książki wartościowe, o skomplikowanych relacjach międzyludzkich, o zmianie priorytetów. Nie jest to książka szybka i lekka, ale przeczytanie jej sprawiło mi przyjemność i otworzyło oczy na wiele codziennych problemów, w tym również związanych z chorobą.
Czarno-biała okładka podpowiada nam, że w środku nie znajdziemy świata wesołego, kolorowego i przejaskrawionego, tylko zwykły, codzienny i szary, co jednak nie znaczy, że mniej interesujący. Wrażenie z okładki potwierdzają pierwsze słowa książki: „Moja historia jest krótka i smutna...”
W smutku jednak można odnaleźć ukojenie, można się z nim pogodzić i pozwolić się mu przytulić.

"Lustro czasu" Anna Piega - książkę otrzymałam dzięki uprzejmości serwisu nakanapie.pl

wtorek, 2 sierpnia 2011

HAKUS POKUS


Hakerskie „czary-mary”

Każdy zna bajkę o Ali Babie i chciałby choć raz, tak jak on wykrzyknąć: sezamie otwórz się! I oto sezam, czymkolwiek on jest otwiera się i mamy wszystko podane jak na tacy. Wydaje się, że w życiu to nie jest możliwe, a jednak...
Wiadomo, że każdy komputer podłączony do sieci narażony jest na ataki hakerskie. Szczególnie narażone są komputery, które skrywają tajne dane. Im bardziej ktoś się wysila, aby takie dane zabezpieczyć, tym bardziej ktoś inny pracuje nad tym, aby takie zabezpieczenia złamać. Czasem zdolności i możliwości hakerskie zakrawają o czary, bowiem łamią oni kody z założenia nie do złamania. To takie „hokus...” a raczej „hakus-pokus”.
Jeden z bohaterów książki o tym przewrotnym tytule, Robert Wolny pracuje w firmie oferującej ochronę komputerów i zawartych w nich danych przed włamaniami z zewnątrz. Firma CounterVision zatrudnia ekscentrycznych, bardzo zdolnych, choć w większości niezbyt wykształconych komputerowców, dla których określenia takie jak zerodniowy exploit, przepełnienie bufora czy kradzież DNS to chleb powszedni.
Do ich zespołu dołącza psycholog Beata Winkler, która zmianą miejsca zamieszkania i nową pracą chce zapoczątkować nowy rozdział w swoim życiu. Beata, ładna, rudowłosa trzydziestolatka dźwiga pokaźny balast swojego trudnego, traumatycznego dzieciństwa wypełnionego ciągłym strachem i poczuciem winy powodowanym przez chorą psychicznie matkę.
Początki w nowej pracy nie są łatwe, ale z czasem Beata znajduje zrozumienie i wspólny język z Robertem, który także nie został łaskawie potraktowany przez los. W momencie, w którym poznajemy Roberta, odkrywa on dramatyczną prawdę o swojej ukochanej żonie. Jego dotychczasowe życie rozpada się, jak domek z kart a przy zdrowych zmysłach trzyma go tylko praca. Z czasem okaże się, że również tam, poza plecami pracowników powstają niezbyt jasne sytuacje.
Czy Beata i Robert stawią czoła bolesnym wspomnieniom i znajdą w sobie siły do walki o swoje szczęście?
Trzeba koniecznie przeczytać tę książkę, przeznaczoną może dla bardziej dojrzałych czytelników ze względu na liczne przemyślenia psychologiczne i trudne doświadczenia życiowe bohaterów. Poleciłabym ją również każdemu, kto uważa, że jego komputer z wszystkimi danymi jest bezpieczny za antywłamaniowymi drzwiami. Może trudno byłoby ukraść komputer, ale dane, hasła, piny i inne prywatne informacje użytkownika komputera już o wiele łatwiej.
Ciekawie i przystępnie pokazany jest tu świat komputerowców, w końcu jeden z autorów to haker i programista, który pokazuje nam nieco tajników ze „swojego podwórka”.
Nie dostrzegłam w sposobie pisania różnic wskazujących na to, że nie pisał jej jeden, a dwoje autorów. W dodatku kobieta i mężczyzna, Katarzyna Leżeńska i Darek Milewski. Jedyne, co może na to wskazywać, to podział treści na rozdziały, które następują po sobie naprzemiennie i ukazują sytuację z punktu widzenia raz Roberta, a raz Beaty, co tworzy dość ciekawy efekt. Akcja rozwija się niezbyt szybko, ale w sam raz, aby utrzymać czytelnika w stanie zaciekawienia i nie pozwolić mu na rozstanie się z książką do momentu przeczytania ostatniej kartki. Z uwagi na to, że ta pozycja jest dość obszerna objętościowo, liczy bowiem 490 stron, może zapewnić na długi czas sporą dawkę emocji wielbicielom sensacji z motywem miłosnym. Mam tylko jedną radę dla osób, którym z wrażenia pocą się dłonie – uwaga na trochę zbyt łatwo rozmazującą się farbę drukarską, którą została wydrukowana czcionka.

Okładka książki jest dość sterylna i udana jako kompozycja graficzna, jednak nie przekonałaby mnie do zakupienia jej. Również nie poruszyłby mnie opis z tyłu książki, który zapowiada książkę jako typowy romans dwojga ludzi po przejściach. Przekonała mnie jednak sama książka, bo kiedy zagłębiłam się w jej treść, żeby ot tak, z ciekawości przeczytać kilka pierwszych stron, zorientowałam się, że już jej nie odłożę „na kiedyśtam”. Wiedziałam, że muszę ją przeczytać teraz i tak zrobiłam. Dzięki tej lekturze mogłam zastanowić się nad tym, czy moim życiem nie kieruje czasem przypadek lub przeznaczenie.

"Hakus pokus" Katarzyna Leżeńska, Darek Milewski - za książkę serdecznie dziękuję serwisowi nakanapie.pl