Pamięć jest zawodna, dlatego postanowiłam zapisywać swoje wrażenia po przeczytaniu książek.
czwartek, 27 października 2011
GRA O TRON
„Gra o tron” to pierwsza część epickiej serii fantasy pod tytułem „Pieśni Lodu i Ognia”. Przeczytałam ją już jakiś czas temu, ale z recenzją musiałam poczekać, aż emocje we mnie trochę opadną, gdyż oprócz ochów i achów nie byłabym w stanie nic konkretnego przekazać :)
Ale zacznę może od początku. Z fantastycznym światem Siedmiu Królestw wykreowanym przez Georga R. R. Martina zetknęłam się dość nietypowo, ponieważ najpierw obejrzałam serial, po którym dopiero poczułam konieczność przeczytania książki, na podstawie, której serial został nakręcony. Jestem miłośniczką książki i kina, ale zawsze wolę skonfrontować książkę z jej ekranizacją w tej kolejności, że najpierw czytam książkę. Jeśli jest odwrotnie to z racji tego, że o książce po prostu wcześniej nie słyszałam. Tak było w przypadku „Gry o tron”. Po pierwszym odcinku po prostu zachłysnęłam się fabułą, klimatem i bohaterami. Nie zawsze ekranizacja dorównuje książce, ale tu filmowcy zrobili naprawdę świetną robotę. Ale miałam pisać o książce!
Potrzebę posiadania i przeczytania tej książki zaspokoiła moja wspaniałomyślna siostra, która podarowała mi ją w prezencie urodzinowym. „Gra o tron” jako prezent pasuje idealnie. Jest to opasłe tomiszcze, z piękną, twardą okładką, na której widnieje jeden z moich ulubionych aktorów – Sean Bean w nastrojowym, mrocznym kadrze z filmu. Wzięcie tego egzemplarza do rąk, poczucie jej zapachu i ciężkości to naprawdę czysta przyjemność, której można doświadczyć jeszcze przed momentem zatracenia się w treści! Kiedy przychodzi moment, w którym zechcemy zajrzeć do środka okazuje się, że książka zbudowana jest z rozdziałów poświęconych kolejnym bohaterom. Dzięki temu akcja nie jest monotonna, a wręcz przeciwnie – ciągle zaskakuje, bo pokazana jest z punktu widzenia różnych ludzi. Zadziwiające jest to, że autor potrafił stworzyć szereg postaci o skrajnie różnych, wielopłaszczyznowych charakterach, poglądach i zwyczajach i to w taki sposób, że wydają się czytelnikowi niesamowicie realne i bliskie. Nie wszystko jest tu czarne lub białe, jak w wielu tego typu historiach. Owszem są rycerze, piękni i dzielni, ale wiemy, że i oni czują strach a poddani pokusom mogą im ulec. Są też umysły bystre i inteligentne ukryte w odpychających ciałach, ludzie pozornie straszni i śmieszni, potrafiący jednak znaleźć w sobie odrobinę współczucia, którego sami nie doznali od nikogo. Czytelnik sam musi ocenić, czy bohaterowie postępują najlepiej, jak można w danej sytuacji. Czy kierują się dobrem własnym, dobrem kraju, czy dobrem najbliższych? Te wybory są tu niesamowicie ważne, to one kształtują losy całych rodzin, a nierzadko i królestw.
„Gra o tron” pisana jest językiem prostym i zrozumiałym, dlatego czyta się ją bardzo szybko. Autor w kilku słowach potrafi wprowadzić czytelnika w swój niesamowity, mroczny świat. Nie ma tam miejsca na zbędne opisy, a mimo to książka liczy ponad 830 stronic. Wszystkie wypełnione świadomie i z rozmysłem, niezwykle klarownie. Przy tej lekturze nie ma miejsca na nudę. Z niecierpliwością czekam na możliwość przeczytania kolejnej części.
Książki Georga R.R. Martina wielokrotnie były nominowane i nagradzane, a wszystko dzięki temu, że jako człowiek jest chyba dość uparty. Nie zraził się, kiedy jego pierwsze opowiadanie zostało odrzucone przez wydawnictwa ponad czterdzieści razy! Sam czyta i kolekcjonuje książki fantasy, science fiction, horrory oraz komiksy.
„Grę o tron” polecam wszystkim, którzy na nowo chcą odkryć magię średniowiecznego świata znanego z baśni i legend. Świata, w którym ożywają mity i upadają królestwa. Świata, w którym dworskie intrygi i tytułowa walka o tron pochłoną wiele istnień ludzkich. Świata, któremu zagraża długa zima, wraz z którą nadejdą Inni...
Uwaga – książka uzależnia!
"Gra o tron" George R.R. Martin
Subskrybuj:
Posty (Atom)
