Pamięć jest zawodna, dlatego postanowiłam zapisywać swoje wrażenia po przeczytaniu książek.
poniedziałek, 21 maja 2012
"REZYDENT WIEŻY" księga II
Po przeczytaniu pierwszego tomu "Rezydenta wieży” z ciekawością sięgnęłam po tom drugi. Choć nie była to książka, która mnie porwała na wyżyny doznań to jednak zaintrygowała mnie na tyle, żeby rozbudzić zainteresowanie dalszymi losami głównych bohaterów.
Księga II tak jak i tom I zawiera w sobie pięć opowiadań o tematyce fantasy. Zastanawiam się, czy powinnam nazwać to opowiadaniami, ponieważ w tomie drugim akcja jest bardziej spójna, wydarzenia następują chronologicznie jedno po drugim i nie są połączone tylko osobą tytułowego bohatera. Według mnie bardziej chyba wypada tu użyć określenia rozdziały. Bohaterem i narratorem książki jest Mag Klavres. Jeśli ktoś wyrobił sobie o nim opinię na podstawie opisu na okładce książki, to muszę go trochę uświadomić. Owszem, Klavres sprzedaje herosom broń i mapy i wie sporo o magii, ale wcale nie więcej od innych Magów. Często musi się wspomagać swoimi cennymi księgami, a niektóre magiczne zjawiska zupełnie go zaskakują. Zdarza mu się mylić i doprowadzić do eksplozji źle uwarzony eliksir, a w swojej wieży ma stos magicznych przedmiotów, których działanie i czarodziejskie właściwości są bardziej dziełem przypadku niż pracy Klavresa. Jeśli więc ktoś oczekuje opowieści o jakimś niesamowitym super herosie, to raczej znajdzie go w tle przygód Klavresa niż w jego osobie. Nie oznacza to jednak, że Klavres jest mało interesujący. Mag mimo swojego egocentryzmu i cynizmu jest postacią, która budzi sympatię, a wszystkie jego wady czynią go bardziej ludzkim,dzięki czemu czytelnikowi łatwiej się z nim identyfikować.
W tej książce, oprócz tego, że zajmuje się sprzedażą swoich magicznych artefaktów i gotowaniem dziwnych eliksirów, Klavres wyruszy na wyprawę, która okaże się z rodzaju tych, co to ratują ludzkość przed ostateczną zagładą. Czy z powodzeniem? Warto się o tym przekonać czytając tom II „Rezydenta Wieży” .
Jest to druga książka Andrzeja Tuchorskiego i mam wrażenie, że bardziej uporządkowana a styl pisania jest bardziej płynny niż w tomie I, przez co książkę czyta się lepiej. Wiele wątków i wydarzeń z części I ma swoją kontynuację w tomie II, dlatego zalecałabym jednak zapoznanie się najpierw z treścią pięciu pierwszych opowiadań, co zdecydowanie ułatwi czytelnikowi poruszanie się w nietypowym uniwersum stworzonym przez autora. Fabuła została osadzona w świecie wzorowanym na dawnym Imperium Rzymskim, co ma swoje odbicie w zwyczajach, nazewnictwie (forum, akwedukt )i wyposażeniu bitewnym ( gladius, spatha ) a nawet w aspekcie religijnym. Mitologia rzymska zainspirowała autora między innymi do rozbudowania wątku o powstaniu Świata. Nie zabraknie tu walk gladiatorów, niebezpiecznych misji (które miłośnikom RPG skojarzą się nieodparcie z fabułą niektórych z tych gier ), magicznych artefaktów i demonów z zaświatów, a także obcych ras, takich jak elfy czy krasnoludy. Pojawią się również widniejące na okładce smoki. Mnie osobiście najbardziej zainteresował wątek uczuciowy, czyli relacje Klavresa z medyczką Vereną. Ich związek jest dość życiowy, czyli pełen niedomówień i różnic. On musiałby wybierać między magią a nią. Ona w głębi duszy nawet by tego chciała, ale nie naciska obawiając się, że wybór nie byłby dla niej zupełnie korzystny. Dlatego żadna strona nie jest zaangażowana w pełni. Na razie ten związek egzystuje, ale czy na takich fundamentach jest w stanie wytrzymać długo? Może autor rozwiąże te dylematy w kolejnym tomie przygód rezydenta wieży Irrum. Ja z chęcią po niego sięgnę, a wszystkich miłośników klasycznej fantasy zachęcam do zajrzenia do tomów I i II.
"Rezydent wieży" tom II Andrzej Tuchorski - za książkę dziękuję sewisowi nakanapie.pl
wtorek, 15 maja 2012
oTAGowani :)
Już od jakiegoś czasu przeglądając inne blogi książkowe napotykałam na tę zabawę. W końcu przyszło i mnie odpowiedzieć na kilka pytań od szarikow. W związku z tym, że chyba wszyscy juz to przerabiali i trudno byłoby znaleźć odpowiednią ilość osób, tę odnogę zabawy zakończę na sobie.
A oto pytania szarikow i moje odpowiedzi:
1. Jaki jest twój ulubiony rytuał czytania? Filiżanka herbaty, fotel i dobra książka czy może coś innego?
Pomimo tego, że mogę czytać wszędzie i w każdej sytuacji, mam swoje ulubione miejsce na spotkanie z książką. Jest to bardzo przytulny i nasłoneczniony pokój z wygodnym łóżkiem, kilkoma podusiami i szafeczką, na której można postawić filiżankę parującej, zielonej herbaty. Kiedyś było także do herbatki małe "co nieco", ale przyszedł czas na to, żeby docenić bardziej pokarm dla duszy, a ograniczyć trochę ten dla ciała.
2. Czy miałaś kiedyś sen, w którym przyśniła ci się akcja z książki ostatnio czytanej? Jeżeli tak to opisz (o ile nie jest to zbyt prywatne).
W związku z tym, że książki bardzo emocjonalnie przeżywam miałam sporo snów związanych z lekturą. Najczęściej były one dziwaczne i nijak się mające do prawdziwej akcji. Wczoraj śnił mi się karzeł Tyrion z "Pieśni lodu i ognia" G. Martina, który spisywał moje dane w jakiejs księdze. Ciekawe, co taki sen oznacza :)
3. Ile najwięcej książek kupiłaś jednorazowo?
Uwielbiam księgarnie i często korzystam z okazji, żeby pochodzić wśród regałów i ponapawać się zapachem i wyglądem nowych książek. Najchętniej kupowałabym wszystko, co wyda mi sie interesujące, ale szybko doprowdziłabym do ruiny siebie i swoich bliskich. Dlatego zazwyczaj moje odwiedziny w księgarni kończą się jedym egzemplarzem, góra dwoma w wyjątkowych przypadkach. Ale kiedyś na wyprzedaży zdarzyło mi się kupić kilkanaście nowych książek po kilka zł za sztukę :) Szkoda, że więcej nie trafiłam na taką wyprzedaż.
4. Dlaczego .... jest twoim ulubionym gatunkiem?
FANTASTYKA - zdecydowanie :) Ktoś, kto trudno sobie radzi w rzeczywistym świecie, pragnie uciec od niego jak najdalej. Ja to najdalej znalazłam właśnie w fantastyce.
5. Jaką książkę czytałaś najwięcej razy i dlaczego tak ci się spodobała?
W zależności od sytuacji życiowej i wieku miałam kilka faz na różnego rodzaju książki. Jedną z pierwszych, która mnie zachwyciła była "Orinoko" A. Fiedlera. CZytałam ją tyle razy, że skończyła marnie w reklamówce - większośc kartek odłączyła się od grzbietu. Mogłam ją czytać na okrągło. Byłam zafascynowana Indianami, ich walką o przetrwanie z białym człowiekiem. A ponadto ujęło mnie rodzące sie uczucie białego człowieka i powabnej Indianki. Wszystko to okraszone mnóstwem przygód. Dla mojej nastoletniej duszy to była kwintesencja szczęścia :)
6. Gdzie najbardziej lubisz czytać? Na kocu w ogrodzie, w fotelu czy może na ławce w parku?
Choc mogę się skupić na książce w każdej sytuacji (czytałam na lekcji trzymając książkę pod ławką - co niekoniecznie pozostawało niezauważone przez nauczyciela) wolę czytać w domu, kiedy pozostałych domowników nie ma w pobliżu.
7. Wyobraź sobie, że na jeden dzień możesz się przemienić w jakaś postać literacką. Kto to będzie i jak byś wykorzystał(a) ten dzień?
Kiedyś chciałam być Unkasem z "Ostatniego Mohikanina" i oczywiście z posiadaną wiedzą zmienić jego losy. Właściwie teraz zdałam sobie sprawę, że większośc postaci, jakimi chciałabym byc to mężczyźni :) No ale nie wszyscy, Mogłabym zmienić się w Eowinę i wcale nie zmieniac jej losów :)
8. Jaka jest twoja ulubiona okładka? Uzasadnij.
Wszystkie książki z ilustracją Borisa Valleyo na okładce, (choc niektóre, to fantastyka niskich lotów i co w nich najlepsze, to właśnie okładka :)bo uwielbiam jego twórczość i Diuna z rysunkiem Siudmaka, bo jego prace wprawiają mnie w zachwyt.
9. Miasta są czasami w książkach tak pięknie opisane... Jakie literackie miasto chciałbyś odwiedzić? Może być również takie wyimaginowane.
Nie wiem, czy można nazwać to miastem, ale chciałabym znaleźć się w Winterfell, które zostało interesująco przedstawione przez G. Martina. Starożytny zamek, gorące źródła w chłodnym klimacie i tajemniczy Boży Gaj to coś, co chciałabym zobaczyć na własne oczy.
10. Z jakiego wydawnictwa czytasz najwięcej książek?
Ostatnio Zysk i S-ka i Prószyński i S-ka.
11. Jaki jest twój ulubiony komiks i dlaczego?
Thorgal bez dwóch zdań! Mroczny klimat, urok nordyckich wierzeń, przystojny bohater i rewelacyjne rysunki mistrza Rosińskiego to połączenie, które musi zaprocentować niezapomnianymi wrażeniami.
Ależ się rozpisałam! Dziękuję szarikow za zmuszenie moich szarych komórek do jakiegokolwiek wysiłku :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

