czwartek, 24 marca 2011

WSCHODZĄCY KSIĘŻYC




„Wschodzący księżyc” - gorący i pełen niebezpieczeństw tydzień pewnej pracownicy biurowej.
Zastanawiacie się, jak może wyglądać połączenie wilkołaka z wampirem? Zaskakująco dobrze! Może mieć długie, zgrabne nogi, kształtną figurę, kuszący biust i burzę płomiennorudych włosów. Pochłania ze smakiem steki i jajka na bekonie, pije colę i nie znosi smaku krwi. Oczywiście czasem zmienia się w wilka, kiedy chce przyspieszyć gojenie się ran lub kiedy księżyc znajduje się w pełni. W większej części swojego życia pozostaje jednak w bardzo ludzkim ciele. Na imię ma Riley.
W swojej pierwszej z cyklu „Zew nocy” książce Keri Arthur razem ze swoją główną bohaterką Riley Jenson zabiera nas do świata czających się cieni, zwierzęcych instynktów, ciał płonących z pożądania w tygodniu przed pełnią. To świat, w którym wampiry, wilkołaki i inne stworzenia zmiennokształtne żyją wespół z ludźmi. Co więcej, te tak zwane Inne Rasy pracują w Departamencie , którego celem jest ochrona bezbronnych ludzi przed atakami ze strony bardziej krwiożerczych stworzeń.
Riley i jej brat bliźniak Rhoan to dhampiry (połączenie wampira z wilkołakiem), bardzo rzadkie stworzenia. Mieszańcy nie budzą sympatii innych stworzeń, dlatego rodzeństwo trzyma ten fakt w ukryciu. Z tego powodu też zostali wygnani przez swoją rodzinę (sforę). Od tej pory dla siebie stanowią sforę, co czyni ich więź jeszcze silniejszą. Oboje pracują w Departamencie ds. Innych Ras. Riley jest na pozór kobietą wyzywającą, pewną siebie, silną, potrafiącą wyjść z nie lada opresji używając do tego obcasów od swoich niebotycznie wysokich szpilek. Jednak w głębi umysłu boleśnie odczuwała odrzucenie z powodu swojego pochodzenia.
Pragnieniem Riley jest prowadzenie normalnego życia, w przytulnym domu z gromadką dzieci. Jednak los planuje dla niej coś zupełnie innego. Pewnego dnia zostaje wplątana w tajemniczą historię, która okaże się ważna nie tylko dla jej rodziny, ale również dla całego społeczeństwa. W zadziwiającym splocie wydarzeń łączą się w tej historii klony, tajemnicze laboratoria, zaginieni strażnicy i poszukiwanie swojej idealnej, drugiej połówki. Zaczyna się od zniknięcia Rhoana, i pojawienia się w jej życiu wampira o anielskich rysach twarzy, który spowodował, że diametralnie zmieniła zdanie o tym gatunku. Po kolejnym ataku, z którego ledwo uchodzi z życiem będzie musiała się dobrze zastanowić komu można zaufać. Kto za tym stoi? Warto to zbadać z Riley i jej szalejącymi hormonami.
A na to wszystko wyrozumiale patrzy księżyc w pełni.
„Wschodzący księżyc” to pełna niebezpieczeństw i tajemnic powieść ze sporą dawką sensacji i seksu. Nie jest to typowa książka tego gatunku. Ludzie są tu na dalszym planie i stanowią jakby tło całej fabuły. Czyta się ją szybko i lekko, a wartka akcja nie pozwala odłożyć jej choćby na chwilę. Pokazuje jak ważne jest zaufanie i lojalność. Można dowiedzieć się z niej wielu zaskakujących informacji na temat Innych Ras, np.: wampiry z wiekiem stają się coraz bardziej odporne na światło słoneczne, a ulubionym zajęciem wilkołaka wcale nie jest polowanie na ludzi. Piękna, nie krzykliwa lecz tajemnicza okładka zachęca by uchylić rąbka tajemnic w niej zawartych. Wszyscy ci, którym miły jest dreszczyk emocji , trochę mroczna i fantastyczna wizja przyszłości i paranormalne zdolności wampirów i wilkołaków powinni być usatysfakcjonowani lekturą tej powieści. Natomiast ze względu na mnogość scen erotycznych nie polecałabym tej książki zbyt młodym miłośnikom literatury fantastycznej.
Przeczytanie tej książki było dla mnie wielką przyjemnością. Emocje sprawiły, że zaczęłam zastanawiać się, czy ktoś, kto idzie za mną, gdy późnym wieczorem wracam do domu na pewno jest człowiekiem.

"Wschodzący księżyc" Keri Arthur - książka otrzymana dzięki uprzejmości serwisu nakanapie.pl

BRUHL





Właśnie dobrnęłam do końca książki (nie z powodu, że ciężko się czytało, ale z powodu braku czasu na przycupnięcie w przytulnym kąciku z kubeczkiem ciepłej herbatki)
Książka przenosi nas w czasy XVIII wieku, kiedy to Polską rządził August Mocny. Osobę tego króla opisał obszerniej Kraszewski w swojej poprzedniej powieści pt: „Hrabina Cosel”, której „Bruhl” jest kontynuacją.
Jest to powieść historyczno-obyczajowa, która zainteresuje wszystkich miłośników historii i psychologii intrygujących postaci. Jest w niej też kilka wątków miłosnych, które jednak są tylko dodatkiem do głównej akcji. Język powieści nie jest może najprostszy, bowiem okraszony mnóstwem słów obcojęzycznych, ale wciąga
Bruhl. Tytuł krótki, acz treściwy. Tytułowy bohater jest postacią autentyczną. Autor opisuje drogę, jaką pokonuje ten człowiek, aby od ubogiego szlachetki Turyngii poprzez kierownika finansów i polityki zagranicznej Saksonii stać się ministrem spraw wewnętrznych Saksonii. Osiąga najwyższą pozycję, jaką daje mu możliwość jego pochodzenie. To postać, której zawdzięczamy upadek polityczny potężnej niegdyś Polski, gdyż to on rządził w Saksonii i w Polsce umiejętnie zyskawszy całkowite zaufanie króla Augusta Mocnego, a następnie jego syna. Szczególnie pod panowaniem tego drugiego mógł w pełni wykorzystać swoje umiejętności.
Śledząc losy Bruhla poznajemy zwyczaje panujące na ówczesnym dworze królewskim (polowania, uczty, konwenanse). Zaczynając jako paź, przez całe lata buduje swoją pozycje osoby niezbędnej królowi. Nie czyni tego jednak zupełnie uczciwie. Mistrzowsko lawiruje wśród ludzi mu nieprzychylnych. Przybiera różne pozy i różne maski – w zależności od sytuacji, do której potrafi się błyskawicznie dostosować, niczym kameleon. Cierpliwie plecie całą pajęczynę kłamstw, knowań i intryg mających przybliżyć go do celu. Jego najwyższym pragnieniem jest , niestety jakże przyziemne, posiadanie wielkiego majątku i władzy. Jego ogromne aspiracje zmuszają go do poślubienia niekochanej acz wpływowej kobiety, w imię wyższych dla niego celów.
Bruhl to człowiek silnego charakteru. Nie zraża się przeciwnościami losu. Kiedy przez banalny wypadek niespodziewanie umiera król August II, wydawałoby się, że fortuna odwróci się od Bruhla. Jednakże dzięki swojej inteligencji i sfałszowanym dokumentom, dostaje się w łaski następcy tronu, powoli odsuwając na dalszy plan Sułkowskiego – dotychczasowego powiernika i najbliższego przyjaciela nowego króla. A przychylność króla owocowała profitami w postaci majątku, uznania jak i zawiści konkurentów, czego był Bruhl w pełni świadomy.
Bruhl fascynuje swoją determinacją, inteligencją i silną osobowością. Jaki bieg miałaby historia Polski, gdyby jego talenty zostały wykorzystane w odpowiedni sposób? Nigdy się tego nie dowiemy…

NASZA KLASA



Nasuwa się skojarzenie z popularnym portalem internetowym, jednak nie o tej Naszej Klasie chcę napisać.
Niedawno moja mama przeglądając u siebie w domu jakieś papiery, dokumenty i gazety znalazła między nimi książkę o tym tytule. Włożyła ją tam z powrotem stwierdzając, że kupiła ją kiedyś, ale jeszcze nie ma odwagi do niej zajrzeć po recenzjach jakie na temat "Naszej klasy" usłyszała. Zaintrygowana wzięłam ją do ręki i zachęcona jej niewielką objętością zaczęłam czytać - żeby się przekonać, co było w niej takiego poruszającego.
Książka Tadeusza Słobodzianka jest gotowym scenariuszem. Nie przepadam za tego rodzaju lekturą, ale w tym przypadku po prostu mnie wciągnęło. Mimo, że autor nawet nie sili się na opisy otoczenia i bohaterów od początku czytelnik wsiąka w atmosferę przedwojennego wiejskiego społeczeństwa. Społeczeństwa, w którym Polacy i Żydzi żyją w "zgodzie" od lat. Specyficzne relacje, niby normalne dla obu stron łączą ich od dziecka. Standardem jest, że Polskie dzieci wybijają okna Żydom, więc Żydzi zaczynają budować domy bez okien od strony drogi. "Normalną" sprawą jest pobicie na lekcji żydowskiego kolegi i kontynuowanie dalej modlitwy. Od początku książki autor powoli nasila przykłady takiego traktowania Żydów przez ich polskich sąsiadów. Zaczyna się od wyżej wspomnianych incydentów, które z czasem i z wiekiem głównych bohaterów zaczynają być coraz bardziej drastyczne (pojedyncze morderstwa, gwałty) W końcu dochodzi do zbiorowego spalenia w stodole prawie wszystkich Żydów ze wsi.
Książka jednak na tym się nie kończy. Jak toczy się życie "oprawców" i nielicznych ocalałych "ofiar", którzy próbują wieść żywot normalnych, zwykłych mężów, żon, dawnych kolegów i koleżanek ze szkolnych lat? Przeczytajcie sami. Warto. Książka pozostawia po sobie w umyśle czytelnika niezwykłe doznania.